Kolejny nudny dzień.
Rano do kościoła, potem w domu na laptopie wzięłam się za pracę nad animacją.
(aktualny projekt; spadający śnieg)
kilka(dziesiąt) wysłanych snapów, szybka wizyta w 'żabce'.
Wchodzę z zakupami do kuchni, a tam krzątający się rodzice i góra (dosłownie) jedzenia.
'Lol. To bedzie jakaś impreza?'
No tak. Urodziny mamy. Brawo dla mnie. A przecież wiedziałam, bo wszystkim o tym marudziłam.
Dałam mamie prezent, przebrałam się i zaczęłam sprzątać pokój.
Przyszli goście = młodsi kuzyni.
No to trzeba się nimi zająć. Jednemu minecrafta na lapku, drugiemu Plants vs Zombies na xbox i bedzie git.
Dostałam mniam soczki.
Gdy impreza się rozkręcała zawołali mnie do salonu.
a tam... SZISZA :D
I się zaczeło.
'nie no, ja nie bede palic...'
'no bierz Marta'
'ok ;u;'
Oczywiście, wszyscy super super ale gryzie w gardło itp.
A ja nic XD
Najwidoczniej jestem stworzona do palenia, choć to tylko taka zdrowa zabawka.
Gdyby wiedzieli...
Pozdrawiam was i życzę miłej nocki :)
Piosenka tu! <klick>



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz