*pisane podczas burzy*
Lubię burze.
-Piękne pioruny rozświetlające niebo, głośne grzmoty/gromy/czy jak to się nazywa; przez które czuję lekki lęk, choć jednocześnie bardzo je lubię, no i deszcz - kocham deszcz.
-Moim pierwszym skojarzeniem byłem ja.
(uwaga; mogę się tu żalić itp. więc jeśli tego nie lubisz to nie czytaj dalej tej odpowiedzi)
Jestem tego świadomy, że moje życie nie jest jakieś najgorsze, ale dla mnie dobre to ono nie jest.
Ciągły ból fizyczny i psychiczny. Wieczne zmęczenie, zdołowanie, strach, kłamstwo...
.
Burza – intensywne opady deszczu lub deszczu i gradu, którym towarzyszą wyładowania elektryczne w atmosferze (błyskawice i grzmoty).
.
Ciągle szukam osoby, której mógłbym wszystko powiedzieć, ofiarować uczucia których sam nie rozumiem.
Tak jak burza szuka punktów, w które może jebnąć piorunem.
Moje emocje są niezrozumiałe, sprzeczne i zawsze nagłe oraz intensywne, jak te opady.
Czasem tylko deszcz, innym razem ulewa lub nawet grad.
Nerwobóle bardzo mi się kojarzą z takimi rozgałęzionymi wiązkami światła błyskawicy.
Większość osób nas nie lubi, to nawet zrozumiałe. Niektórzy się nas boją, nawet panicznie. Garstka osób nas znosi. "Jest, bo jest." I może znajdą się jakieś jednostki które nas lubią, pamiętając jednak, że istnieje pewne niebezpieczeństwo, więc starają się utrzymać "w bezpieczeństwie". Czekamy na osobę, która nas pokocha na tyle, że zaryzykuje zmoknięciem, pobiciem przez grad, ogłuszeniem przez grzmoty czy nawet porażeniem przez piorun.
Nie jestem jednak tak piękny jak burza, ani tak wolny.
Vivaldi - storm
.
Uwielbiam letnie burze, szczególnie na wsi.
Mógłbym siedzieć i je oglądać godzinami.
.
~pisane na asku pod wpływem emocji więc przepraszam, ale coś dodać musiałam~

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz